Wyprawę na Górę Czterech Wiatrów do Mrągowa polecam wszystkim, którzy chcą szusować na zjazdówkach. Tam pod okiem instruktorów za jedyne 70 zł można szlifować warsztat narciarski, poczuć radość, a z czasem... kto wie - ruszyć w tatrzańskie lub nawet alpejskie góry. Naukę można rozpocząć w każdym wieku, a gdy się połknie bakcyla białego szaleństwa, każda zima będzie piękna i wyczekiwana.

Dodaj komentarz

Ostatnio tak się składało, że nasze wędrówki odbywały się bardzo blisko, trzymałyśmy się brzegu Dużego Domowego. W niedzielę 7 grudnia 2014 r. postanowiłyśmy więc ruszyć w las, bo dawno tam nie było nas. Wiadomo, że aby dotrzeć do lasu najpierw trzeba wydostać się z miasta.

Dodaj komentarz

Ulicą Borową zmierzamy wprost do... boru. Uciekamy przed porywistymi podmuchami wiatru szarpiącymi kurtki. W lesie jest cicho i marsz piaszczystymi drogami sprawia przyjemność. Fajnie się wędruje podpierając kijami i obserwując przyrodę.

Dodaj komentarz

Nadszedł czas, by ulubiony pojazd odstawić do piwnicy, żeby wśród ziemniaków odpoczywał od rowerowych szlaków. Sezon rowerowy zakończony, jednak nie oznacza to, że moja aktywność też. Zapotrzebowanie na ruch mam wpisane w życiorys, więc rządna przygód natura podpowiada różnorodne formy miłego kontaktu z przyrodą.

Dodaj komentarz

Bardzo podoba mi się pomysł organizowania „Biegu Niepodległościowego”. Wielkie słowa uznania kieruję do pomysłodawców i tych wszystkich, którzy z urzędu oraz społecznie pracują przy tworzeniu i obsłudze tej imprezy. Wspaniała impreza została zainaugurowana rok temu.

Dodaj komentarz

Od czasu, gdy spotykamy się na naszej ławeczce mamy okazję telefonicznie rozmawiać z tymi, którzy akurat oglądają nas w swoich komputerach. Jest to fajna zabawa, a osoby które nas widzą, dostrzegają też inne szczegóły i zadają dziwne pytania.

Dodaj komentarz

To już trzecie spotkanie na internetowej ławeczce, tym razem swój popis przed wnukami: Marysią i Jasiem miała babcia Bożenia. Machała do nich, my zresztą też, a dzieciaczki się cieszyły. Takie niewinne urządzenie jak kamera, a ileż daje radości, ten kto wymyślił ławeczkę powinien w nagrodę dostać jeśli nie Juranda, to Pofajdoka.

Dodaj komentarz

Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy i w niedzielny poranek wszyscy zjechaliśmy na Plac Juranda wprost na pofajdokową ławeczkę. Znów rozdzwoniły się telefony i miło było słyszeć, że nas widać.

Dodaj komentarz

W ostatnią niedzielę września na Plac Juranda zjechała dość liczna grupa rowerzystów. Tym razem zamiast zbierać się przy kiosku, przenieśliśmy na pofajdokową ławeczkę. Natychmiast zabrzęczała moja komórka, to znajomi z Wodzisławia informowali, że nas widzą. Fakt, iż jesteśmy rozpoznawalni sprawił, że od następnej niedzieli właśnie pod okiem kamery będziemy się teraz zbierać.

Dodaj komentarz

Gdy zjawiłam się w niedzielę 21 września na Placu Juranda, to się po prostu zdziwiłam małą frekwencją – tylko sześć osób. Pogoda wymarzona na rowerową wyprawę, a chętnych mało. Koledzy mnie uświadomili, że przecież w Wielbarku grzybowe szaleństwo, więc tam nasze „Kręcioły” pojechały samochodami.

Dodaj komentarz

Trasa: Wodzisław-Piotrkowice -Nawarzyce-Niegosławice-Sędowice-Wrocieryż (tu spotkałyśmy chłopaków z Łańcuta)-Jelcza-Pawłowice-Skrzypiów-Pińczów-Skrzypiów-Michałów-Węchadłów-Lubcza-Nawarzyce-Piotrkowice-Wodzisław. (miejscowości w woj. świętokrzyskim).

Dodaj komentarz

Trasa: Szczytno-Gizewo-świerk Hubert-Wólka Szczycieńska-lipa wierności-Siódmak-królewska daglezja-Rudka-Szczytno

Dodaj komentarz

TRASA: Szczytno- Kamionek-Szczycionek-Piece-Jecznik-Łysa Góra-Grzegrzółki-Małszewko-Dzwierzuty-Linowo-Trelkówko-Szczycionek-Kamionek-Szczytno.

Dodaj komentarz

Trasa: Szczytno-mostek na Wałpuszy-Babagajowy Las-Tatarski Szlak-Stare Kiejkuty-Wałpusz Ośrodek Policji-Stare Kiejkuty-Wałpusz-Szczytno

Dodaj komentarz

Piękna pogoda sprzyja wyprawom rowerowym, mogę więc realizować plan dotarcia do drzew – pomników przyrody i przeprowadzać inwentaryzację. Po jałowcach w Lipowcu postanowiłam sprawdzić kondycję Sosny Liry usytuowanej przy leśnej drodze Czarkowy Grąd – Wawrochy. Do wspólnej wyprawy namawiam koleżankę i we wtorek 26 sierpnia ruszamy zabielską szosą.

Dodaj komentarz

 

Dodaj komentarz

Lubię wracać do miejsc, które opisywałam i sprawdzać jakie w odkrytym zakątku nastąpiły zmiany. Takie wyprawy nazywam inwentaryzacją, ponieważ robiąc fotografie rejestruję okiem oraz obiektywem zachodzące przemiany. Często z radością stwierdzam, że dane uroczysko wypiękniało. Jednak bywa i tak, że moje serce płacze, gdy widzę jak „drzewa umierają stojąc”.

Dodaj komentarz

Zawsze, gdy siadamy na rowery ktoś z nas woła: „na koń!”. Jest to fajna komenda, przecież jesteśmy cyklistami na stalowych rumakach. Nic więc dziwnego, że wybraliśmy się do stadniny koni w Sasku Małym, by nasze rowery postawić obok prawdziwych wierzchowców.

Dodaj komentarz

 

Dodaj komentarz

 

Dodaj komentarz